POSLEDNJI EVROPSKI KRALJEVI RATNICI

NOVA EPIZODA SVAKE SREDE U 21.00H

HASTINGS 1066 – STARCIE

29 września 1066 roku Normanowie pod wodzą księcia Wilhelma stawiali pierwsze kroki na angielskich plażach. Normanowie i ich sojusznicy spodziewali się oporu, przygotowań wielkiej floty inwazyjnej nie dało się przecież utrzymać w tajemnicy. Na plażach panował jednak spokój, nikt nie powitał najeźdźców. Wilhelm nie wiedział, że jego wróg, wiarołomca Harold, jest zajęty walną rozprawą ze swoim bratem i Wikingiem Haraldem Hardradą kilkaset kilometrów dalej. Wśród najeźdźców nasilała się nerwowość, byli na obcej ziemi i spodziewali się ataku w każdej chwili.

Pierwsze kroki

Wyładowywano prowiant, konie i zaopatrzenie. Dla zabezpieczenia lądującej armii zajęto pobliskie opuszczone fortyfikacje Pevensey. Był to pierwszy bastion Wilhelma – co ciekawe, zbudowany przez innych najeźdźców: Rzymian. Wysłano zwiadowców i grupy podjazdowe. Plądrowały okolicę bez przeszkód. Wobec braku kontaktu z przeciwnikiem armia skierowała się ku miasteczku Hastings, które zajęła bez przeszkód. Wieści o położeniu wojsk anglosaskich dotarły do Wilhelma niebawem – na ziemiach angielskich od dłuższego czasu żyli Normanowie i ich sympatycy. Przez prawie dwa tygodnie najeźdźcy czekali na wrogie wojska, zajmując się w tym czasie głównie sianiem zniszczenia łupieniem. Spustoszenia i dewastacje nie były wyłącznie formą zabijania nudy. W ten sposób Wilhelm chciał wymóc na Haroldzie szybsze stawienie się do walnej bitwy. Zwiadowcy rychło donieśli o zbliżaniu się Anglików.

Przed starciem

Trzynastego października 1066 roku utrudzone wojska anglosaskie, po dotarciu w pobliże Normanów, rozbiły wreszcie obóz. Wrogowie z pewnością wiedzieli o swej obecności, jednak nadejście wojsk Wilhelma następnego ranka nieco zaskoczyło Harolda. Anglosasi zajęli pozycje na wzgórzu Senlac, jak chcą tego dawne przekazy, albo Calbeck wedle ustaleń niektórych współczesnych historyków. Król zdecydował się na bitwę obronną, ustawił mur tarcz o długości około 700 metrów, za którym stało kilka rzędów wojska. Bitwa obronna o utrzymanie pozycji była zdecydowanie korzystniejsza dla Harolda. Pole walki leżało niespełna 12 kilometrów od wybrzeża i król liczył na przybycie floty, która mogłaby poważnie zagrozić Wilhelmowi. Również pośpiech, w jakim Anglicy przybyli spod Stamford Bridge, nie pozwolił na zebranie pełni sił. Ponadto rozlokowanie ich wojsk zagradzało najeźdźcom drogę w głąb kraju.

Ludzie

Nie wiadomo, ilu dokładnie ludzi walczyło tego dnia pod Hastings. Szacuje się, że było między 5000 10 000 wojów po każdej ze stron. Przyjmuje się też, że siły były wyrównane. Najliczniejszą formacją, jeżeli można użyć takiego słowa, po stronie Anglików był fyrd – czyli pospolite ruszenie wyposażone w „co kto miał”. Mniej liczni doborowi huskarlowie to formacja pochodzenia skandynawskiego – przyboczna gwardia, żołnierze zawodowi, jakbyśmy dziś powiedzieli. Ich głównym orężem były ciężkie, dwuręczne topory. Łucznicy i procarze stanowili w armii Harolda zdecydowaną mniejszość. Najliczniejszą grupą po stronie Wilhelma była natomiast ciężkozbrojna piechota, a zaraz po niej osławieni wojownicy konni. W porównaniu z wojskami Harolda odsetek łuczników i kuszników pośród najeźdźców był dużo większy.

Rozgrywka

Około godziny dziewiątej rano siły inwazyjne rozpoczęły ostrzał pozycji angielskich. Po nim do szturmu na mur tarcz ruszyła piechota. Kolejne fale wojowników biegnące pod górę nie były w stanie przełamać obrony. Po każdym starciu następował moment względnego spokoju, potrzebny na przegrupowanie. Średniowieczne bitwy na ogół nie były nieustającą walką. Intensywne zwarcia, gwałtowne pojedynki i zacięte bijatyki przedzielały chwile wytchnienia.

Po piechocie, która poniosła dotkliwe straty, na angielskie tarcze natarła konnica. Także ona nie zdołała przebić się przez pozycje obrońców, a potężne topory przerzedziły szyki napierających. Nie powiodły się też próby obejścia pozycji Harolda.

W pewnej chwili lewe skrzydło wojsk Wilhelma, składające się głównie z Bretończyków, rozsypało się i tylko dzięki osobistej interwencji księcia panika nie przybrała niebezpiecznych rozmiarów. W pogoń za uciekającymi rzuciła się część mniej zdyscyplinowanych Anglosasów, osłabiając tym samym mur tarcz. Wilhelm po opanowaniu paniki na lewym skrzydle rzucił ku ścigającym część sił ze środka, odcinając im drogę powrotu na pozycje. Często ten moment bitwy przyjmuje się za przełomowy, choć walka trwała jeszcze długo i nie jest do końca pewne, czy był to celowy manewr ze strony atakujących. Wiemy, że manewr pozornej ucieczki stosowano kilkakrotnie.

Szala zwycięstwa z wolna przechylała się na stronę Harolda. Wilhelm zdawał sobie sprawę, że jeżeli nie uda mu się rozstrzygnąć starcia na swoją korzyść, sytuacja będzie bardzo zła – on nie mógł liczyć na posiłki. Do ostatecznej rozgrywki rzucił wszystkich, łucznicy ostrzeliwali Anglików na skrzydłach podczas równoczesnego ataku konnicy i piechoty.

Przyjmuje się, że król Harold zginął podczas tego szturmu od strzały, w wyniku czego załamał się niepokonany do tej pory mur tarcz. W rozsypkę poszły mniej zdyscyplinowane i niezaprawione w bojach siły pospolitego ruszenia. W powstałym chaosie na swych pozycjach zostali jedynie huskarlowie, ale nie mogli oni odwrócić losów bitwy. Uciekających natomiast wycięto niemal doszczętnie.

Zwłoki króla Harolda po bitwie znaleziono nagie i zmasakrowane, ponoć rozpoznano je po charakterystycznym znamieniu. Zwycięski Wilhelm rozkazał zakopać pokonanego gdzieś na nadmorskich wydmach.